Sofistycy amatorzy

Sponsorem dzisiejszej notatki jest słowo:
SOFIZMAT-(za wikipedią) wszelka próba dowiedzenia swoich racji, bez względu na wartość logiczną przedstawionej argumentacji.

Naprawdę chciałam dobrze i starałam się. Starałam się pozytywnie podejść do świąt i tego wszystkiego co się z nimi wiąże. Myślałam, że to nawet rozsądne. Skoro już są i się je obchodzi i uczestniczę w tym wszystkim, to rozsądnie jest się nastawić optymistycznie, brać je takimi jakie są. Jednak wszystko wyszło nie tak.
Nierzadko mam takie sytuację, że chcę żeby było miło i dobrze i nagle dostaję kopa, bo inni tego nie chcą. I to była jedna z tych sytuacji. Jeden z tych wieczorów, nie mam żalu bo tak to bywa, gdy sama nakręcam sobie film.
Nie rozumiem dlaczego niektórzy ludzie dają sobie prawo, by krytykować sposób życia innych. Na dodatek ludzie, którzy wcale nie mają jakiegoś idealnego życia, nie mają niczego, czego można byłoby im zazdrościć. Nie maja niczego, w czym mogliby być jakimś wzorem, idol-em/ką. Skąd zatem wewnętrzny przymus pouczania, uświadamiania i poczucie bycia jakąś wyrocznią. Prowokować i prorokować – to chyba motto osób tego pokroju, które potrafią mówić, że to co robisz nie ma przyszłości, to jak żyjesz jest złe/nieodpowiednie/krótkowzroczne/ …. Na dodatek argumentacja opiera się na wiedzy ludowej?/szeptanej/ na zasadzie, bo tak było zawsze lub bo to jest nienaturalne itd.
Czasami brakuje mi odwagi, by powiedzieć, a co ty o tym/o mnie wiesz…. albo po prostu: nie życzę sobie komentarzy, ani krytyki z twojej strony bo ja tego wobec ciebie nie robię i nie chcę robić, więc skoro już spotykamy się 2 razy w roku, to fajnie gdybyśmy na spotkaniach tej zasady przestrzegali.

Niestety niekiedy podpowiadacz-e/ki, doradcy życiowi na lewych papierach i inni samozwańczy mędrcy i eksperci od życia, których jedyną kompetencją jest data urodzenia w metryce, by nieco złagodzić wydźwięk swoich słów i unikając posądzenia o niegrzeczne zachowanie, posiłkują się zwrotami uogólniającymi. Mówią mój znajomy zna takich…., nie bez powodu o ludziach, którzy tak robią mówi się, że…. czytałam, że … wcale nie jest zdrowe, a ludzie, którzy to robią są…… A Ty siedzisz i słuchasz jak ludzie mówią o Tobie i nie o Tobie, bo wymieniają wiedzę i opinię, a nie krytykują przecież wprost Ciebie. Bo tylko sobie rozmawiają.

Należy jednak wspomnieć, że uogólnianie jest jednym z podstawowych chwytów erystycznych. O czym pewnie większość doradców życiowych nie wie, ale sprawnie nim się posługuje. Jakoś mogę zrozumieć stosowanie tych wszystkich zabiegów w jakichś rozgrywkach retoryczno-prawniczych, w sporach z kimś kogo nie lubimy, z kim konkurujemy.
Ale takie chwyty jako broń przeciwko najbliższym, członkom rodziny, ludziom z którymi na co dzień egzystujemy, tylko po to, by nasze było na górze, bo wydaje nam się, że coś lepiej wiemy, jest tak po ludzku nieuczciwe i wiele psuje w relacjach.

Ok. Wyżaliłam się już.
Tymczasem zbieram siły i myśli na kolejne rodzinne spotkanie, może od razu zaplanuję sobie wszystkie warianty odpowiedzi. A może przeczytam Erystykę, czyli sztukę prowadzenia sporów Schopenhauera?
A może nie pojadę i nie spotkam się z osobami, które mnie nie akceptują, taką jaką jestem.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>