Nie pójdę na wybory bo panowie z telewizora nie mówią do mnie

Polscy politycy z ogromnym zapałem próbują się dostać do Euroobory. Nie będę pisać tekstów w stylu „chcą się tylko nachapać”. Bo to teraz nieistotne. Takie mówienie nic nie zmienia. Są eurowybory, jest europarlament, mogę obrazić się i odrzucić, jak dziecko, które myśli, że gdy zamknie oczy to potwór znika. Machina działa jak działa. Jednak rzecz o czymś innym. Pomimo tego, że od dobrej dekady mam prawo głosowania, nigdy z niego nie skorzystałam. Nie skorzystałam chociaż ogólnie polityką się interesuję i nie jestem wcale nadmiernie krytyczna. Nie mówię, że wszyscy kradną, że wszystko po znajomościach, że ustawy są pisane na kolanie, że wszystko to układy, rączka rączkę myje, że wszyscy biorą pod stołem, że rządzą nami oni-obcy nie przychylni temu zwykłemu polakowi. Otóż powiem coś niepopularnego ale rządzimy my wszyscy. Brnę trochę za daleko jak na tę notatkę. (Powrócę kiedyś do naszego systemu wyborczego, który jest bardzo niedemokratyczny, niestety musieliby go zmienić ludzie, którzy tym właśnie mało demokratycznym sposobem zostali wybrani, i do tego, że prawo musi być tak skonstruowane wewnętrznie żeby zapobiegać nadużyciom i patologiom, jednocześnie trzeba powiedzieć, głośno, że nikt nie zmusza pracodawców, żeby traktowali pracowników jak śmieci, a jednak to robią, nie możemy oczekiwać, że urzędnicy organizujący wielkie przetargi nie będą brać łapówek skoro wiele osób do lekarza po L4 idzie z flaszką pod pachą, albo wręcza banknot z Władysławem Jagiełłą. I tu interes i tam interes, kwestia tylko ceny i możliwości). Nie o tym.
A więc interesuję się polityką, nie uprawiam jednak samookaleczenia się jakim jest oglądanie programów publicystycznych z poniektórymi gośćmi, nazywanymi politykami. Lubię po prostu wiedzieć, kto, co robi, co powiedział, i o co chodziło. Wczoraj wieczorem oglądałam program na TVP1 debatę polityczną Na Pierwszym Planie. Program prowadził Piotr Kraśko, na samym początku powiedział, że nasi rodzimi politycy szykujący się do Europarlamentu mówią ostatnio w mediach wiele różnych rzeczy, ale one nie mają znaczenia, bo większością z nich Europarlament się nie zajmuje. Pan Krasko obiecał mi i innym widzom, że w jego programie kandydaci będą musieli odpowiadać na konkretne tematy i konkretne sprawy. Panowie rozgościli się na fotelach przy okrągłym stole. Panowie, no właśnie, nie było ani jednej kobiety! Ani jednej! Jakby w Polsce w partiach politycznych nie było kobiet, jakby nie mówiły sensownych rzeczy. Za to siedział tam Janusz Korwin Mikke, który uważa, że kobiety nie powinny głosować, a w ogóle coś takiego jak gwałty się nie zdarzają bo kobiety się nie opierają. Był tam też Robert Winnicki z Ruchu Narodowego, który mówi, że należy zlikwidować urząd ds. równego traktowania, a rzecznik praw dziecka powinien być rzecznikiem rodziny, ponadto „chce zbudować siłę, której lewaki, liberałowie i pedały się boją”. Ja się pytam jak to możliwe? Jak to możliwe, że osoby mówiące takie rzeczy, uderzające w prawa i wolności innych ludzi są traktowani poważnie i zapraszani do programów? Moje odczucia są dosyć jednolite odnośnie przekazu, jaki mieli ci politycy. Wypowiedzi były bardzo konserwatywne i pomijając to, że nie trzymali się tematów i walili farmazony bez konkretów, nie było tam nikogo, kto by mógł reprezentować mnie najdrobniejszej kwestii. ŻADEN z nich nie wzbudził mojej sympatii, ani zaufania, chociaż byli to przedstawiciele różnych wiodących frakcji. To smutne, smutne jest to, że żyję w zorganizowanym mechanizmie, jestem maleńką częścią tej wielkiej machiny, maleńką, ale rzekomo tak samo ważną jak inne, równą wobec funkcji jaką spełniam, ale tak naprawdę jestem w tym wszystkim porzucona, taka sobie sierotka, o której prawa nikt nie dba i nie zadba. Więc po raz 11 nie pójdę na wybory, bo ci w pięknych garniturach, opaleni, używający wyszukanego języka, panowie z telewizora nie mówią do mnie.
Ostatnia kwestia. Debata dla kandydatów do Parlamentu Europejskiego, w której większość kandydatów mówi o tym, że Unia jest beznadziejna i że należy ją rozwiązać, albo z niej wyjść i ogólnie jakby to było najgorsze zło. Nie popieram, nie neguję, nie o tym. Zadziwia mnie absurd tej sytuacji i to, że ten absurd stał się czymś powszechnym, który nikogo nie dziwi. Piotra Kraśko wiedział kogo zaprasza do studia, jak tu gadać poważnie, jaką jakość i wartość ma spotkanie z kimś, kto ubiega się o pracę w miejscu, które jego zdaniem należy zdemontować. Kto z nas chciałby mieć takiego pracownika/ współpracownika. Nikogo nie dziwi, że osoby, które są za rozwiązaniem UE albo wyjściem z Polski z UE same tam się pchają? Jak osoby, negujące działanie UE mogą cokolwiek ulepszać, poprawić i wnieść swoją osobą do Europarlamentu? Jaka z tego będzie korzyść dla biednego szarego Polaczka, wierzącego i ufającego, że jego wybranek poprawi jego los? Żadna
Politycy jacy są każdy widzi. Ludzie różni, opinie różne, nie ważne. Najbardziej martwi mnie jakość programów kreujących naszą opinię. Dlaczego nie widzę w TV ludzi, którzy mają pojęcie i gadają z sensem? Dlaczego dziennikarze idą na łatwiznę i zapraszają kogoś, z kim nie ma o czym gadać, ale swoim usposobieniem i poglądami jest gwarantem kontrowersji. Dobra, wiem, że chodzi o czołówki, cytowanie, oglądalność itd. To, że tak jest od dawna, nie oznacza, że tak musi być zawsze.
Wszyscy współtworzymy rzeczywistość, w której żyjemy. Świadomy wybór polityczny (przestudiowanie programów wyborczych pod względem RÓŻNYCH! aspektów naszego życia, wartości, płci, finansów, wieku, orientacji seksualnej) to jeden z ważniejszych sposobów.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>